Płynie rzeka przez noc myśli
Poczuj podmuch wiatrów
Pieszczą twą twarz, kołyszą włosy
Stopy zanurzone w zimnych kamieniach
Opłakują we wsi babki dziadów
Poprzewracane chochoły
Kurz
Łuki triumfalne topią się w słońcu
Kolejny dzien bliżej końca
Z zatęchłych dywanów unosi się kurz
Osiada na skórze i wchłania
Dużo wody, dużo wszystkiego
I odrobinę kurzu
To wszystko się miesza w mojej taksówce
Konfesjonał
Posypie głowę popiołem, bo wierzę, że zgrzeszyłem, by wybrać przecież tylko jeden dzień niezmogłem wcale i za wzór jego uczynić mą mogiłę z jesiennych liści i wciąż jeszcze leżących zgniłych jabłek. Na stoku bawią sie dziatki, nikt tak już nie mówi, nikogo to nie obchodzi..
próba czasu
zadziwiające jak drobne szczegóły mogą zakrzywiać obraz. przedmioty natury nurkujące w głębinach czasu, przemierzają drogę murszejąc i kwitnąc. z pozoru najlepiej znoszące próbę czasu kamienie, pokryte antycznymi warstwami skrystalizowanego kurzu i dawnych historii kryjących się w świecie niedostępnym wiatrom, wyłażą na polach by ogrzać się w blasku gwiazd. zawiłymi ścieżkami drepczą istoty, między zgrzybiałymi pniami, najeżonymi mchami, kątami rozwartymi i ostrymi połamanych łodyg, kwitnących i sterczących na baczność w porze letniej. szły.. idą, - maszerować będą, choćby nie do zniesienia było towarzystwo otoczenia. cierpliwie im kapie z gałęzi przemoczony śnieg, klepsydra pór roku. w szeroko otwartych ślipiach odbija się doświadczenie poprzednich pokoleń. powietrze przepełnione informacjami, feromonami, zapachami, niesie je wiatr, rozpręża i ściska, kondensuje i wygasza. nic co wydaje się im sprzyjać nie potrzebuje splendoru, losowe drużby i przyrzeczone na wieki wrogie obcych im światy. przetrwają próbę czasu, a ty?
baldachimy
naprężone baldachimy moich policzonych dni
przecieram z kurzu
odkrywając chłonną zieleń
naświetlaną atomami przez wizjery dla gigantów
na ścianach gdzieniegdzie kwitnąca czerń
odpychająca i zamknięta
osłonięta pajęczą tkaniną z szarych nici
Okna co metr
Wieczorami szachownica
Świetlne origami
Kwadratowe szafki
Prostokątne łóżka
Okrągłe talerze
Układają nam wzory
W głowach tworzą byty
Tam gdzie nowoczesność
Ułatwiona i prosta
Myśli kwadratowe
Marzenia prostokątne
Wizje okrągłe
*
odziani w przeszłość, zapominamy
zapominamy o wszystkim
zapominamy o wrażeniu
przekształcamy w miłe
złe doświadczenia
złe chwile stają się warte wspomnień
uczą nas więcej, uczą nas życia
dobre zapominamy szybko
odziani w przeszłość
na dłoniach ledwo pył poprzednich chwil
zapominamy tak łatwo
gonimy by pielęgnować traumy
tak wiele o nas mówią oczy
doświadczone, smutne
zmęczone, szalone
zwierciadło minionego
portal zapomnianego
*
Ktoś wychodził na ulicę,
coś krzyczał,
coś krzyczały,
nie wiele zapamiętali,
pod stromą górkę ciągną działa,
na przeciwko zamykają księgarnie,
puste witryny
puste kawiarnie,
puste ulicę
Leśny ptak
Nie spałem dzisiejszej nocy,
błąkałem myślami ciszę.
Myliłem ją o cytaty buddyjskich mistrzów, pewny swego.
Gdy jednak wczesnym rankiem obudził mnie leśny ptak,
znałem wszystkie odpowiedzi.
Pianino
Pamiętam, że pewnego dnia przyszedłem do Twojej pracy. Usiadłem przy pianinie w sali konferencyjnej, w której stał długi stół z wieloma krzesłami dookoła. Kręciły sie tam Twoje koleżanki, podśmiewały się ze mnie. Próbowałem coś zagrać, trochę się wstydziłem, nie mogłem sobie za nic w świecie przypomnieć jak to się robi, to granie, takie właśnie miałem wrażenie. Miałem 6 lat i wrażenie, że mogę zagrać co tylko zechcę.
