*

odziani w przeszłość, zapominamy
zapominamy o wszystkim
zapominamy o wrażeniu
przekształcamy w miłe
złe doświadczenia
złe chwile stają się warte wspomnień
uczą nas więcej, uczą nas życia
dobre zapominamy szybko
odziani w przeszłość
na dłoniach ledwo pył poprzednich chwil
zapominamy tak łatwo
gonimy by pielęgnować traumy
tak wiele o nas mówią oczy
doświadczone, smutne
zmęczone, szalone
zwierciadło minionego
portal zapomnianego

Pianino

Pamiętam, że pewnego dnia przyszedłem do Twojej pracy. Usiadłem przy pianinie w sali konferencyjnej, w której stał długi stół z wieloma krzesłami dookoła. Kręciły sie tam Twoje koleżanki, podśmiewały się ze mnie. Próbowałem coś zagrać, trochę się wstydziłem, nie mogłem sobie za nic w świecie przypomnieć jak to się robi, to granie, takie właśnie miałem wrażenie. Miałem 6 lat i wrażenie, że mogę zagrać co tylko zechcę. 

*

Urodziłem sie
Nauczyłem sie oddychać
Nauczyłem się pić
Nauczylem się jeść
Nauczyłem się śmiać
Nauczylem się załatwiać
Nauczyłem się patrzeć
Nauczyłem sie myśleć
Nauczyłem się kochać
Nauczyłem się słuchać
Nauczyłem się dotykać
Nauczylem sie ruszać
Nauczyłem się chodzić
Nauczyłem się mówić
Nauczyłem się liczyć
Nauczyłem się czytać
Nauczyłem się oceniać
Nauczyłem się rozmawiać
Nauczyłem sie rozmyślania
Poszedłem do szkoły
Nauczyli mnie złości
Uczyli mnie niesprawiedliwości
Nauczyli mnie gniewu
Uczyli mnie cwaniactwa
Nauczyli mnie picia
Nauczyli mnie palenia
Uczyli mnie niemyślenia
Nauczyli mnie poczucia straty czasu
Uczyli mnie pokory
Poszedłem do pracy
Uczyli mnie bezsensu
Uczyli mnie nonsensu
Uczyli mnie konsensu



Zacznę od tego, że nie mam już ochoty na nic. Nie mam ochoty planować, ani konsumować. Nie mam właściwie ochoty na nic co reprezentują współczesne postawy człowieka. Zawiodłem się na wszystkim. Nie rozumiem jak do tego doszło. Mimo starań, nic mi nie wychodzi. Nie wychodzi mi życie. jedyne co potrafię to kochać, lecz dziś to już nic nie znaczy. Nikogo nie obchodzi co myślę, jakie mam zdanie. a nawet jeżeli mam zdanie własne to źle, bo za dużo mogę mieć do powiedzenia, za dużo będę czuł, tym samym będę przeszkadzał. Stanę się meczący dla otoczenia, nikt nie chce kogoś takiego. Jestem efektem ubocznym lat 80/90. Nikomu nie potrzebnym trybikiem. Kręcę się wokół. Nikomu nie potrzebny. I myślę wciąż, myślę o tym że to naprawdę przeraża. I chyba tylko mnie przeraza, nie no sa napewno osoby ktore to przeraza tak samo. ale ogolnie, jakos tak reszta trwa w tym poczuciuobowiazku trwania w tym meczacym swiecie, z obowiazkiem dawania rady sobiemimo przeciwnosci. w sumie to straszne, dochodze do wniosku ze nie chce tego juz wiecej. zepsułem się. zepsułem się na amen. niedonaprawieniaczłowiek. otacza mnie piekna przyroda i otacza mnie ludzkosc, brzydsza od sprzed tygodnia karnawalowych wymiocin, z wijącymi sie robakami. potrzebuje powietrza, powietrza nietknietego tym chorym spoleczenstwem, nietknietego płucami,ustami, nosdrzami. nietknietego powietrza przez to menelstwo, przez tych bogatych, bogacących sie na krzywdzie, bogacących sie na okradaniu zgodnie z systemem. nie mam ochoty oddychać wlesie, w ktorym jakis mysliwy wydycha przetrawione przez siebie powietrze, wydycha je z domieszką palonego tytoniu,z dodatkiem wczorajszego alkoholu i nie mytych zrana zebów od dwóch i pół tygodnia. nie chce dodtykac poreczy, o ktore muskał swe dłonie ksiadz,ktory z pewnoscią dotykał dzieci. nie chce dotykac dzieci jego dotykiem. ide do pracy, i z niej nie wracam. gdzieś sie zostawiłem. gdzieś zbłądziłem siebie, zostawiłem gdzieś. mam wrażenie że już siebie nie znajde.