niewiele brakowało bym uwierzył.
w przezroczu tych granicznych, cienkich warstw,
sublimujące piękno chwili wydobywa się.
źródło wielu zagadek, delta niewielu prawd,
być najpewniej jedynej.
uwierzyłbym, choć nie do końca jest co nazwać,
fakt wiary materializuje fantom absolutu.
piękno się przemienia, niejednolite i niedostępne
niewiele brakowało, dałbym się ponieść..
ławice jaskółek tną pustkę,
delfini klucz tnie pustkę.
Miesiąc: Maj 2020
pOLSKA
smutny owoc – Polska
gorzki miąż – społeczeństwo
krwawy sok – gospodarka
zgniłe nasiona – władza
zepsuty owoc – polska
Zaraźliwy sen
Ocknąłem się w łódce, do lewego przedramienia przywiązana wędka. Ale przecież ja nie łowię ryb, ja ich nawet nie jem. Pierwszy raz widzę takie fale na jeziorze, wieje z północy zachodniej, młody kaczor gdaczy dryfując, a ja w lekarskim fartuchu, w rękawiczkach nie z lateksu, w goglach ochronnych z normą DIN EN 169, gdybym chciał komuś przylutować niedobór empatii, ta wędka to na tego kaczora chyba. Prawa strona obfituje w „ołów”, nie to nie stacja benzynowa, to L115A1 .338Lapua Mag. Cholera w czasach zarazy, domyślam się, że to na pana myśliwego pogrom, sanitarnie. Nie mogę zrozumieć, bo tatuaże zamknięte, a ja mam świeży wokół nadgarstka napis Ś R E D N I C A. Otwieram oczy.
biel
patrzyłem na falę, patrzyłem jak rośnie..
skołtuniona biel, charyzmatyczna jak dopadający smutek.
liczyłem na więcej, chociaż na chaos.
liczyłem na trzask pękających ścian,
na rozsypanie popiołów naszego życia
zebranych w podobne do siebie naczynia.
