Pokuta

dziś wieczorem nie nastawiaj już ciepła

wrócę późną nocą,

będę gryzł lód zimny jak przodkowie

i pochylał się nad lustrem wody będę

w odbiciu widząc jedynie strzępy przeszłości,

tak nie rzeczywistej już dziś,

wynurzając odciętą głowę swą za uszy

przez kapiące z rzęs krople skażonej wody

przyszłość zobaczę, tak inną od nas,

inna od wszystkiego co znamy,

pokutę nie za swoje grzechy.

*

gwiazda ogrzewa policzek jedno oko w cieniu
świeci na południową korę drzew
a źdźbła traw i pędy na głodzie energetycznym
pną się wyciągają się do góry
niewidoczne aury przenikają się wzajemnie
nakładające się bezdenne szuflady myśli falowych
częstotliwości tak niskie że wklęsłe
tak wysokie że głuche
toną w wirach powietrznej fali
w morzu azotu tlenu i innych przypraw