Gdy zacznie się brumaire, będzie już po wszystkim. Znów nas uraczą swoją obecnością. Niby nowi, świeżutcy, tacy nieskazitelni. Wybrali ich ludzie, więc są ważni. Trzeba się z nimi będzie teraz liczyć, bo to oni teraz będą decydować. Fakt, że społeczeństwo jakie by nie było, dokonało wyboru już się nie liczy. Wyborów mają teraz dokonywać wybrańcy, patrzący przez własne sito. Zanim jednak tak się stanie, odziani w słowne szaty, w hasła które mają być wytrychem do świadomości, zapowiadają zmiany, jednoczą się, ściskają swoje dłonie, ściskają swe twarze by wszyscy się zmieścili w kadrze, bo może kogoś zabraknąć i co wtedy. Niestety, właśnie tym nieobecnym, będącym poza kadrem kamer i bukietem mikrofonów jest coś, czego nieświadomie wszyscy bardzo sobie życzymy. Ucieka nam, nieuchwytny stan, który scala całą resztę, którego nie sposób opisać słownikiem słów. Jest nieobecny, gdyż nikomu tak naprawdę nie zależy na jego obecności. Wynika to z obawy przed ilością zmian, nad trudem wykorzenienia z ludzkich umysłów tak wielu patologii, tak ogromnej ilości cierpienia, bez której nie można już będzie zbudować potencjału. Kiedyś, gdy będzie już za późno, nie będzie winnych, będzie tylko gniew.
kalendarz
Opublikowane przez blainn
Cześć, witaj na moim profilu. Dzielę się od czasu do czasu swoimi przemyśleniami w różnej postaci. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest blainn
Opublikowano
