trędowata

Chcę zabronić, nie mogę.
Nie mogę złożyć wniosku, nie ma takiego wniosku.
Wniosek ten leży w pokoju numer 4,
na drugim piętrze budynku który jeszcze nie powstał.
Powstanie, kiedyś na pewno.
Ryczę w duszy,
my tu tylko tworzymy procedury i zasady,
że w ogóle musiałbym złożyć podanie o coś takiego.
Nie wystarczy, że powiem nie, że nie można.
Bo niby kim ja jestem by zabronić, by zabraniać.
Dziś mogę wyrazić tylko sprzeciw,
jak płatek kurzu w zębatych kołach.
Co ja sobie myślałem.
Pan mietek obiecał, z ręką na sercu,
że zarżnie me psy, jak się będę wpierdalał.
W mej głowie dynda na wierzbie
w słonecznym zimowym siarczystym mrozie.
Czy żeby nikt nie zabijał trzeba zabić wszystkich,
czy tylko tych co zabijają?
Moralność ludzka topi się w głupoty szambie,
wszyscy to widzą,
mało kto rozumie,
przyjmijmy, że nikt nic nie robi,
bo co po milionach płatków kurzu.
Prawda sama się nie obroni,
gdy kłamcy obcinają jej kończyny.
Jak trędowata, idzie pośród tłumu,
wszyscy wytykają ją palcami,
patrz to ma być prawda?
Miała być piękna wzniosła, miała nas unieść..

Dodaj komentarz