czytanie od szóstej minuty i dwudziestej sekundy..w rytm dzieła.
Nie wyszedłem jeszcze z domu,
a już rzuciłem koktajlem w wasze ryje,
skurwiałe od władzy,
piszczę i skomlę by rozszarpać wam gardło.
W kraju oblanym krwią, żadną wyjątkową,
zwyczajną i przeciętną, świętą z niej robicie,
drinki z niej na fanatycznym rauszu żłopiecie.
Wkurwieni i zmęczeni stoją ludzie za waszym ciasnym ogrodzeniem,
oby zacisnęło się na szyi waszej,
o wy łajzy marne.
Jeszcze trochę, jeszcze ciutkę,
gdy w szambo zmieni się wasz na wszystko elixir,
nie zrozumiecie nigdy, coście w dumnym marszu udeptali.
Wyjdę wreszcie z domu, by zarzygać was,
karykatury żałosnych wizjonerów,
żółcią, którą karmicie Polskę..
