Pamiętam, że pewnego dnia przyszedłem do Twojej pracy. Usiadłem przy pianinie w sali konferencyjnej, w której stał długi stół z wieloma krzesłami dookoła. Kręciły sie tam Twoje koleżanki, podśmiewały się ze mnie. Próbowałem coś zagrać, trochę się wstydziłem, nie mogłem sobie za nic w świecie przypomnieć jak to się robi, to granie, takie właśnie miałem wrażenie. Miałem 6 lat i wrażenie, że mogę zagrać co tylko zechcę.
Tag: tęsknota
drozd
Słucham Twojego śpiewu siedząc w fotelu.
Owinięty szlafrokiem,
Na stopach schodzone kapcie.
Nie jestem tak sprawny jak kiedyś ,
To było tak wiele myśli temu.
Struny wybrzmiewają już wiecznie.
Serce drży w barwę głosu.
Pewnego razu był sobie śpiewający kos.
