Pamiętam, że pewnego dnia przyszedłem do Twojej pracy. Usiadłem przy pianinie w sali konferencyjnej, w której stał długi stół z wieloma krzesłami dookoła. Kręciły sie tam Twoje koleżanki, podśmiewały się ze mnie. Próbowałem coś zagrać, trochę się wstydziłem, nie mogłem sobie za nic w świecie przypomnieć jak to się robi, to granie, takie właśnie miałem wrażenie. Miałem 6 lat i wrażenie, że mogę zagrać co tylko zechcę.
Tag: muzyka
drozd
Słucham Twojego śpiewu siedząc w fotelu.
Owinięty szlafrokiem,
Na stopach schodzone kapcie.
Nie jestem tak sprawny jak kiedyś ,
To było tak wiele myśli temu.
Struny wybrzmiewają już wiecznie.
Serce drży w barwę głosu.
Pewnego razu był sobie śpiewający kos.
Przy oknie

Niespecjalnie się dziś spieszę, jeśli wcale. Nie wybieram się nigdzie też. Czas, jeśli by taki istniał z pewnością wydłużałby i rozciągał swą podróż przy mnie, wyraźnie go jednak zabrakło. Może i dobrze mi z nikim. Ten nikt o nic nie pyta, nikomu nie muszę też odpowiadać, bądź opowiadać. Usta me w ciągłym zamknięciu jakby trwają, i tylko to co im niezbędne chłoną.

