Teraźniejszość

Thom Yorke- Unmade

Jeszcze nie współczesność, a już po-enta-teraźniejszość.                       
Ubierając w płaszcz metafory otaczającą nas rzeczywistość,                 
Jeszcze nie ja-absolutny, a już post-ja.  
Mentalność została gdzieś daleko z tyłu, i nie chce przejść dalej,                   
Lub nie pozwalamy jej, bo nie chcemy my.                                                    
Po co skoro chlupiemy się w hedonistycznej kąpieli.
Wiemy, że się mordujemy, zabijamy, gwałcimy.. i nadal to robimy.    
Mentalność jako przecinająca nas wszystkich płaszczyzna                        
Pusta w swoim początku napełnia się złem.                                                  
Na myśl o świecie idealnym, ludziom robi się niedobrze.                           
Idea, że nic złego się nie dzieje, przeraża.
Argumentem przeciw, jest że to robimy od zawsze,                              
Jeśli wtedy się nie zmieniło, to czemu akurat teraz, czemu ja.
Jakiś wstyd przed byciem dobrym, dążącym do ideału,
Ludzie się boją i wstydzą, wykluczenia, bycia poza. Komplex.
Negacja postępu, negacja rozwoju, negacja ewolucji,
Lecz nie w ujęciu technologicznym.
Czemu mielibyśmy stać się utopijnym społeczeństwem?
Czemu miałbym, skoro to Ona – teraźniejszość.
Właśnie Ona mi daje przyjemności,
Po co mam stać się lepszą istotą.
Stworzyliśmy sobie iluzję, że się zmieniliśmy,
Wszyscy naraz, wraz z technologią i jej postępem.
Iluzja tworzy dysproporcję, arytmię społeczeństwa .
Z pogardą mówimy o innych wepchniętych w ramy różne od naszych.
Tym bardziej, jeżeli technologicznie są za nami,
Mówimy o nich że żyją w średniowieczu.
My jesteśmy tak samo jak „inni”, tylko w technologicznym.
Nie oceniam z pozycji tronu, lokalizuje siebie w tłumie.
Inne gatunki zupełnie przestały mieć znaczenie podmiotu,
Stały się przedmiotem.
Zamiast z nimi współtworzyć, są eksploatowane,
Siebie w końcu też wyzyskujemy, to „Innych” można jeszcze bardziej,
Niech oddają nam dosłownie całych siebie.
Dopuściliśmy kilka do siebie,
Żeby nam towarzyszyły, żebyśmy nie wypadali źle.
Inne nas zabawiają, inne wypełniają nasze brzuchy.
Mamy w domu małe plemiona.
Mamy tutaj średniowieczną teraźniejszość technologiczną.
A miała być współczesność.


Kominy

jackson thilenius

Gdy zacznie już sączyć się zewsząd, ich cierpienie w całości, cierpienie i gniew pierwotny o woni torfowej i duszącej jak brak powietrza, duszącej jak lęk. Spłoną w umysłach wszystkich niczyje już wtedy, sławą owiane monumenty prawdy, przykrywając, czarną jak sadza pierzyną okrucieństwa, wylane betonem sine oczodoły miast kiedyś pełnych.

beksinski1

Miast, czy bardziej gett, tworzonych przez wykształconych w świętym duchu mordu i gwałtu, wykorzenionych moralnie i etycznie pustych, niezasługujący na miano istot wyższych sadyści i mordercy, tworzonych na potrzeby własnego krwistego obżarstwa. Głuchym trzaskiem młota, w niesłyszanym, jak gdyby bezdźwięcznym wrzasku rozpaczy dzień w dzień mordowanych jest miliony.