Bywają takie dni,
jakimś narastającym niepokojem oplecione,
snujące się po domu zjawy,
przelewające się cienie z lewa na prawo i odwrotnie,
liście i kwiaty z zgubionym azymutem słońca,
kręcą się po własnych sieniach donicy,
więdnąc i tracąc się nawzajem,
upiornie melancholijne,
z tendencja do przeczucia końca wszystkiego,
ciągnięte dni jak sanie po błocie,
do horyzontu i troche dalej nie widać krzty nadziei,
ptaki się śmieją i mijają,
całe chmary, zderzają się,
ocierają się o siebie,
spadając znów zderzają,
akrobatyka wolności,
mezalians życia i śmierci.
There are days like this,
entwinded with some growing anxiety,
phantoms wandering around the house,
overflowing shadows from left to right and vice versa,
leaves and flowers with a lost azimuth of the sun,
they wander around the pot's own halls,
withering and losing each other,
ghastly melancholic,
with tendency to feel the end of everything,
days pulled like sledges in the mud,
to the horizon and a little further there is no hint of hope,
the birds laugh and pass,
whole swarms,
collide,
they rub against each other,
as they fall they collide again,
freedom acrobatics,
a misalliance of life and death.
Tag: thoughts
Solarpunk
Czy taka czeka nas przyszłość? Być może uprawianie ogrodów na dachach w wielkich miastach na nielegalu nie będzie jedynym zmartwieniem. Reglamentowanie wody jest obecne już dziś, jak tak dalej pójdzie kiedyś zabraknie jej dla wszystkich i wszędzie. Tworzymy wizje często niemożliwe, nierealne, ale z czasem nasza wyobraźnia staje się rzeczywistością, a ‚filmowe’ lęki i pragnienia, stają się busolą, a wyciekająca z niej ideologia, proroczym snem. Niebezpieczne wydaje mi się to, że darzymy sympatią dystopijne cyberpunkowe klimaty, jest w nich coś pociągającego. Mam wrażenie, że karmili nas tym od lat, to jakaś książka, film, gierka. Sam przez chwilę idealizowałem dystopię poprzez rozumienie jej jako konsekwencję(karę) dla ludzkości za całe obecne zniewolenie, za obecną celową dysproporcję etc. W rzeczywistości jest to zwyczajnie ewoluująca kontynuacja, uwikłanie w jeszcze cięższe kajdany kapitalizmu, zepsucia, degeneracji etc. Nie widzę dziś w tej idei nic czego bym pragnął, funkcjonuje jako lęk. Pragnieniem natomiast jest aby w każdej głowie na ziemi pojawiła się idea solarpunkowa, prowegańska, proziemia. Niech i w waszych głowach zaświeci się ta zielona lampka. Ot taka myśl przy kawie.A tak w ogóle to dziś są ‚Dziady’, czyli wiosenne zaduszki. Słowiańskie święto zmarłych, polegające na zdobyciu przychylności zmarłych. Walka o wpływy trwa 🙂

