Jeff Buckley- I know it’s over


..za każdym razem, gdy wstaję z łóżka, staram się pamiętać aby zadać sobie pytanie,
kim jestem, kim jest ten, którego słucham odkąd pamiętam?
i bywa, że zapominam, i budzę się nieświadomy, błądzę dniami i nocami obłożony nieswoimi zmartwieniami, nieswoimi problemami. Bo poza wszystkimi przyzwyczajeniami, całym tobołkiem emocji, wspomnieniami niegdyś tętniącymi życiem, które tworzą kreację, jest jeszcze element nieodkryty, niezbadany, strefa domysłów i wierzeń dla wielu. Mimo, że znam siebie to odpowiedzią na stawiane pytanie jest zawsze:
Nie wiem..
Jak można wiedzieć, jeżeli całość wytworzona zostaje przez ‚system’, maszynę społeczną, to ciągłe nadpisywanie substratu, odgórnie wytycznymi. W ‚nie wiem’ zawiera się całość mnie, negacja mnie doczesnego. Wszystko co nazwaliśmy, oparliśmy o rejestry cech, o słowa, o królestwo słów – oddzielny byt, jak nakładka multifunkcjonalna. Bez słów w głowie jest tak inaczej. Gdy patrzysz na zielony liść młodego dębu tańczący na wietrze, co widzisz?
Jestem tu gdzie jestem, czyli właściwie gdzie? Gdzie jest to ‚tutaj’? Wiemy, że ciała niebieskie tworzą jakąś relacje, że wszechświat, bo tak to nazwaliśmy, zawiera nasze wszystko, lecz nadal nie powoduje to, że wiemy. Wiem, że nic nie wiem – to kwintesencja bytowania.