*

Igły świerku zanurzone w wietrze
Szczek psów i śpiew leśnych ptaków
Niesione w dal
Brzozy kołyszą się
A ja wraz z nimi
Otulany z każdej strony
Powietrzem z dalekich krain
Oddycham nim i żyje
Las jest piękną ciszą
Szumiącą w mojej głowie


sen

Poję się wodą, upijam Słońcem.
Biegnę w podskokach.
Nie zważam na nic, mknę.
Leśna dróżka, wydeptana przez niejedno zwierzę,
Wije się między drzewami a kłębami mchu.
Zieleń przestrzeni mnie uspokaja.
Zapach, jest świeży i pełny natury, rześki,
Upajające powietrze, aż chce się wdychać nieskończenie.
Nie jestem tutaj gościem, jestem jednym z nich.
Nauczyłem się widzieć woń,
Jak z tlącego się kadzidła, czuję ich obecność.
Nic mi nie grozi, one też mnie nie unikają.
Zbieram po drodze to co mogę, to co mi daje świat.
Jestem jego częścią.
Krajobraz się rozciąga,
Horyzont widnieje i powoli oddala – polana.
Na niebie ptaki przecinają błękit.
Skrzeczą i pogwizdują.
Wiatr muska policzki i usta, wdziera się do nosa.
Jest ciepły, czuć słodycz.