*

Igły świerku zanurzone w wietrze
Szczek psów i śpiew leśnych ptaków
Niesione w dal
Brzozy kołyszą się
A ja wraz z nimi
Otulany z każdej strony
Powietrzem z dalekich krain
Oddycham nim i żyje
Las jest piękną ciszą
Szumiącą w mojej głowie


nie życzę sobie

wylewa się żółć rzeczywistości,
niezwykły wyciek.
dziurawa powłoka ochronna,
poziom zanieczyszczeń 1000%
szprychy w rowerze topią się,
a ja jeszcze nie ruszyłem.
dłonie parcieją od wilgoci,
twarz wysusza od wiatru.
i są tacy którzy nic sobie z tego nie robią.
nie ponoszą kosztów,
bezpłatna katastrofa.
nie życzę sobie mieć was w około mnie.
nie życzę sobie aby wasze dzieci później rządziły światem.
nikomu nie życzę, a na końcu sobie.